Przyszykowałam kolejną notkę specjalnie dla Was, a tak w ogóle to dzięki, że czasem tu wpadacie i to czytacie, to miłe :) No, ale teraz przejdźmy już do tematu, którym będzie kolejny, wspaniały i niezapomniany koncert artystów ukrywających się pod nazwą Coldplay. Bardzo długo nie mogłam się zdecydować czy jechać na ten event czy nie, bo było dość sporo wydatków na inne koncerty i nie bardzo chciałam obciążać znów rodziców, ale sami wyszli z inicjatywą, więc wtedy wszystko było jasne, zobaczę ich na żywo. Koncert miał się odbyć 19 września 2012 roku, to była środa, więc zwoniłyśmy się z Weroniką z ostatnich lekcji, ogarnęłyśmy się i ruszyłyśmy do Warszawy. Z dworca prosto na Stadion Narodowy. Byłyśmy w miarę przed czasem, a ludzi było już od groma, więc ustawiłyśmy się w kolejce. Po czasie weszłyśmy, starałyśmy się przecisnąć jak najbliżej, ale nie było już biletów pod samą scenę, więc stałyśmy tak w połowie, na płycie. W każdym razie wszystko było jak najbardziej widoczne. Supporty tak średnio nam się podobały i bałyśmy się, żeby z koncertem nie było tak samo. Nic bardziej mylnego! Punkt 21:00 Chris z zespołem wchodzi na scenę. Przed wejściem każdy dostał opaskę, która radiowo była nastawiana żeby świeciły wszystkie w jednym czasie i oddały magię koncertu. Zgasło światło i nagle po całym wstępie wszystkie bransoletki się zaświeciły! Wyglądało to nieziemsko, najpiękniej na świecie. Na ich koncert przygotowana była facebook'owa akcja "żółtych balonów". Mianowicie na piosenkę "Yellow" mieliśmy wyrzucić balony w górę i odbijać między sobą. Nadmieniam, że Chris to docenił, bo podczas piosenki powiedział: "I love the balloons" (patrz niżej. filmik z piosenką "Yellow" 4 filmik 2:54) Koncert oceniam jako najlepszy na jakim dotychczas byłam pod względem jedności z publicznością, wyrazu artystycznego i efektów, które były nieziemskie. Świecące opaski, piłki rzucane na publiczność, confetti, balony, wszystko to tworzyło efekt zapierający dech w piersiach niczym w jakiejś bajce. Nie do wyobrażenia! Filmiki nie oddają tego jak wyglądało to wszystko na żywo. Piosenki śpiewane razem z Chrisem i całym zespołem brzmiały świetnie. A Coldplay oddawał swoją miłość do muzyki! Gardła były tak zdarte od śpiewania piosenek, że na następny dzień ciężko było mówić. Utwory, które najbardziej zapadły mi w pamięci i serduchu to: "In My Place", "The Scientist", "Fix you" i oczywiście "Paradise"! Koncert na bardzo duży plus. Nie był to pierwszy występ chłopaków w Polsce, odwiedzili oni nas jeszcze rok wcześniej 30 czerwca 2011 roku na Open'erze. Jak widać bardzo nas lubią i miejmy nadzieję, że znowu wrócą. Koncert promował płytę: "Mylo Xyloto". Życzę miłego wieczoru!:)
Oficjalny spot promujący koncert:
Filmiki z koncertu:
Opaski:
My po koncercie:




Boziu *.* Boscy są ;)
OdpowiedzUsuńZazdrość zżera :D
Na następny śmigamy razem ;)
Usuń<33 Kiedy następny koncert? :D
OdpowiedzUsuńJak najszybciej!!
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńZ chęcią skoczylbym na jakiś zaje*isty koncert, tylko to niezły wydatek...
OdpowiedzUsuńteż chcę na taki koncert ! ;P
OdpowiedzUsuńmusiało być cudownie ;)
xD