niedziela, 20 października 2013

Impact Fest cz. 1


Cześć Wam!

Nasza trójca

Najpierw chciałabym przeprosić, że dawno nic nie dodawałam, ale po prostu nie miałam na to czasu: szkoła, nauka, zajęcia pozalekcyjne...Wreszcie znalazłam czas i gotowa do pracy przybliżam Wam kolejny temat, a mianowicie: Impact Festival 2012, czyli najgorętszy festvial lata ubiegłego roku. Było to najpiękniejsze i największe przeżycie jak dotąd dla mnie, dlatego będę musiała podzielić opisanie tego na części, 
bo w jednej mi się nie zmieści. Wszystko zaczęło się tak: Jestem zagorzałą fanką zespołu Kasabian, którego pokochałam od pierwszych dźwięków piosenki "Days Are Forgotten"- więcej informacji co do tego zespołu znajdziecie w stronach mojego bloga. To muzyczne arcydzieło pokazała mi Kasia i wielkie dzięki jej za to! Któregoś pięknego, styczniowego dnia rozmawiałam sobie z nią i zobaczyłam, że będą oni na Impact Festival, ucieszyłam się niezmiernie, natychmiast informację przesłałam Kasi, która też bardzo chciała się wybrać. Zaczęło się błaganie rodziców o pozwolenie. Początkowo było to naprawdę trudne, 
ale myślałam, że może dam radę w końcu mam jeszcze jakieś parę miesięcy na to. W końcu okazało się, że mogę! Radość była do nie do opisania, ale niestety okazało się, że nie mam z kim, ponieważ sytuacja Kasi była trochę gorsza. Zaczęły się poszukiwania towarzysza/towarzyszki. Mówię sobie muszę kogoś znaleźć, doczytałam, że będą tam również Red Hot Chili Peppers, pomyślałam: "No nie, dwójka tytanów na jednej scenie, niemożliwe staje się możliwe" Moja przyjaciółka Maria jest fanką Papryczek, więc od razu ją poinformowałam. Stało się tak, że ona mogła jechać, ja, Weronika i mój najwspanialszy kompan na świecie: Tata! W tym składzie wyczekiwaliśmy 27 lipca. Nadszedł ten dzień, banery, napisy, uśmiechy na twarzy, gotowość do zabawy to były nasze główne atrybuty i ruszyliśmy do Warszawy. Dojechaliśmy do Bemowa, byliśmy zaskoczeni tylu ludzi, z różnych miast w Polsce, chłopak koło nas był z Gdańska bodajże. Było bardzo gorąco, ale to nas nie odstraszyło i ustawiliśmy się w kolejce. Wszędzie tłumy fanów Papryczek czułam się dosyć nieswojo, ponieważ głównym moim powodem był Kasabian, ale przecież Red Hotów kocham równie mocno, dam radę!, wmawiałam sobie. Czekaliśmy i w końcu otworzyły się bramki i wbiegliśmy z tłumem na obszar lotniska, wszyscy pędzili do sceny, żeby stać jak najbliżej. Muszę powiedzieć, że i nam się udało, bo staliśmy bodajże w 3 rzędzie od sceny. Zaczęły się supporty, które przygotowały nas do tego prawdziwego ognia, które dopiero miało nadejść... (ciąg dalszy nastąpi)


                        Oto klika fotek z początku imprezy:

Bilet
Wielkie oczekiwanie
Radość po wejściu
Maria i jej wygłupy pod sceną

                           
                                                              LET'S ROCK!

8 komentarzy:

  1. Krejzole ;D ale na Red Hotów też bym pojechała ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę *.* Sam jestem fanem Red Hotów i nie mogłem wtedy pojechać

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam... jak do mnie dzwoniłaś :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że nie mogłem wtedy pojechać ;/, ale będzie jeszcze okazja :D

    OdpowiedzUsuń
  5. wow, zazdroszcze bardzo!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mogła to być ostatnia okazja zobaczyć "papryczki" w Polsce :( Dlaczego mnie tam nie było !

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej, ja pamiętam to wydarzenie bardzo dokładnie ponieważ byłem tam z Wami jako "najwspanialszy kompan na świecie" czyli tata Oli :) O koncercie słyszałem bardzo dużo od dziewczyn choć oprócz RHCP inne zespoły mało były mi znane ale postanowiłem wybrać się w tak doborowym towarzystwie Oli, Weronik i Marii. Żar tego dnia był niemiłosierny dosłownie nie było czym oddychać ale dzielnie starałem się dotrzymać dziewczynom kroku choć dzieli na różnica pokolenia. Po kilku godzinach usłyszałem utwory zespołu Kasabian i już wtedy prysły wszystkie wątpliwości - warto było przyjechać na koncert. Dziewczyny co chwile znikały mi z oczu ale po jakimś czasie znów wracały pod moją opiekę, brudne, zmęczone, spragnione ale bardzo szczęśliwe.Ma gdzieś nawet zdjęcia jak wyglądały w trakcie koncertu mam nadzieję, że Ola również tamte zdjęcia zamieści na blogu. Dopełnieniem festiwalu był występ RHCP choć już było bardzo późno to kilkadziesiąt tysięcy osób wtórowało razem z zespołem ich największe hity.W tym roku niestety nie udało się nam jechać na Impact ale w przyszłym roku myślę, że tam wrócimy może w większym składzie :) Bardzo chętnie będę Waszym opiekunem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Niezapomniane chwile!! Te ciary na ciele na pierwsze dźwięki ulubionych piosenek, bezcenne!
    Niezapomniane emocje, niezapomniani ludzie, niezapomniana radość małego dziecka i niezapomniane łzy szczęścia... Nie mogę się doczekać następnych takich koncertów, po których ma się tak zajebiste wspomnienia. Kolejny raz wielkie dzięki za tamte chwile ♥ / Maria

    OdpowiedzUsuń