Niesamowitego zespołu, dla którego większość ludzi tam przyszła. Koncert zacząć miał się o 21 i punktualne Papryczki wyszły na scenę. Cały tłum zaczął niesamowicie krzyczeć, razem z nami, a szczególnie głośno krzyczała Mańka, która tak się darła, że mało mi bębenki nie popękały. Na ich koncert przygotowana była akcja z białymi skarpetkami, mianowicie mieliśmy je rzucić na scenę podczas jednej z piosenek, o dziwo większość ludzi wraz z nami je miała, byliśmy w szoku, ale jak widać Facebook to dobra forma komunikacji międzyludzkiej. Cały koncert prześpiewaliśmy, przeskakaliśmy i wpadaliśmy w największe pogo na całym festiwalu. Co się okazało przed koncertem zdjęcia robił fotograf Red Hotów i Marysia i Weronika miały okazje być na telebimach podczas koncertu (patrz. filmiki niżej). Na tym występie poznaliśmy mnóstwo miłych ludzi, z którymi skakaliśmy jak najwyżej żeby być na nagraniach, pozdrowienia dla nich przy okazji :) Najbardziej w pamięci zapadło mi "Snow", podczas którego miałam ciary na całym ciele. Mocno pamiętam jeszcze "Californication" emocje nie z tej ziemi podczas śpiewania tego z Anthony'm. Zwieńczeniem moich niesamowitych wspomnień związanych z tym koncertem było to kiedy Chad rzucił swoją pałeczką perkusyjną w publiczność i osobą, która "oberwała" byłam ja, niestety tą wspaniałą pamiątkę wyrwała mi jakaś dziewczyna, na którą byłam niesamowicie wściekła, ale przynajmniej miałam dowód w postaci odbitej pałeczki (jako siniaka) na ręku przez parę, dobrych tygodni!! Byłam tylko zawiedziona, że nie zagrali "Dani California" mimo, iż każdy o to wiwatował. Zaskoczeniem było zagranie przez nich piosenki p.t "Warszawa", Polacy, aż stanęli wryci.
Niesamowite wrażenie, przeżycie, coś pięknego! Po koncercie Red Hotów wszyscy bez sił, ale w świetnych nastrojach ruszyli w kierunku wyjścia. Nie da się ukryć, że byliśmy strasznie brudni, ponieważ wszystko działo się na lotnisku, gdzie było dużo piachu, gorąc i tłumy ludzi. Jednakże wszystko było dobrze przygotowane, organizatorzy każdy szczegół dopracowali, bo ochroniarze podczas koncertu rzucali wodę pitną. (dało się przeżyć) We wspaniałych nastrojach i głowami pełnymi wspomień oraz depresją pokoncertową wróciliśmy do Skierniewic. Był to drugi koncert zespołu w Polsce, pierwszy odbył się w 2007 roku w Chorzowie.
Setlista:
-
-
(Jam intro)
-
-
-
(Stone Cold Bush snippet during the intro)
-
(Jam intro)
-
-
-
-
(Jam intro)
-
-
(Stevie Wonder cover)
-
(David Bowie cover)
-
(Band Jam Intro)
-
- Encore:
-
-
0:23 drugi telebim od lewej Maria i za chwilę po niej Weronika
Nasz stan pokoncertowy:
fajny blog, będę tu zaglądała! :)
OdpowiedzUsuńzazdroszczę *.*
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny post i zazdroszczę koncertu!! : )
OdpowiedzUsuń